Poniedziałek, Kwiecień 27, 2020, 10:03

Choć uwielbiam muzykę, tym razem nie o śpiewie..

Mam w warsztacie głośniki do których podłączam telefon i w zależności od nastroju i skomplikowania danej pracy, dobieram sobie odpowiedni do niej myzczny podkład. Chodziło mi już kilka razy po głowie, żeby dodawać informację o tym, czego akurat słuchałem gdy np szlifowałem parapet, albo frezowałem płotek.

Mawiają, że nic nie dzieje się przypadkiem, stąd być może pojawienie się projektu "Singer" jest samospełniającą się przepowiednią.

 

Mamy przestary stolik którego podstawę stanowi maszyna do szycia Singer. Stolik jest w stanie dramatycznym. Blat z płyty spuchł i wygląda najgorzej. Stalowa konstrukcja zardzewniała i zarosła brudem, bo nie pisałem jeszcze, ale stolik mieszkał od kilku lat na dworze. 

Odkręciłem blat i zafundowałem konstrukcji day-spa. Akurat miałem imieniny i najbliźsi podarowli mi Karchera, który odrazu zaliczył swój debiutancki występ. Za sprzęt serdeczne dzięki, bo śniłem o nim, ale po obudzeniu trzymałem się za kieszeń.

Mam już dobrany blacik do stolika i niebawem Wam go pokażę.

Uzupełniając informację o tym, czego słuchałem - Pierwszego dnia pracy nad tym projektem, wyjątowo nie słuchałem muzyki tylko audiobooka. Polecam serdecznie Czarne Słońce Jakuba Żulczyka. Książkę czyta Piotr Rogucki, którego wybór do tej roli był decyzją najlepszą z możliwych. Z zadziwieniem odkryłem, że w jednym (bo jeden sprawdziłem) z internetowych rankingów książka ma opinię tylko powyżej średniej. Utwierdza mnie to w przekonaniu o wielkości dzieła. Przypominam sobie zresztą, że wszystkie filmy które rzuciły mnie w życiu na kolana, gawiedź oceniała jako średnie, słabe, głupie. Wspaniele Panowie! W przeciwieństwie do Saby i Ludwika, idźcie tą drogą!

Zobaczcie jednak, do jakiego finału dotarłem razem Panami Jakubem i Piotrem. 

Tak prezentuje się w majowym słońcu nasz stolik z blatem, który szlifowałem i pomalowałem lakierobejcą.


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
Lucre&Zet (c)2020, Wszelkie Prawa Zastrzeżone